
Dzisiejszy wpis będzie trochę w pudelkowym klimacie, a do tego dotyczy Śledzia i niejakiego misia Wojtka, zatem jedną nogą jesteśmy w zoo. Ale od początku. W piątek 18 kwietnia w ramach poznańskiego poplitu odbyło się spotkanie ze Śledziem i Jackiem Frąsiem. Prowadzący, Michał Słomka z fundacji Centrala namawiał autorów do wynurzeń na temat realizmu i polskich realiów w rodzimych komiksach, a szczególnie w ich własnych. Panowie zgodnie stwierdzili, że nie interesuje ich tworzenie opowieści pod żaden zadany lub poczytny temat, a preferują przelewanie na papier tego, co ich w sercach uwiera. Przy okazji dostało się polskim komiksom historycznym, a Śledziu zapowiedział, że jedyny temat historyczny jaki go interesuje to komiks o włochatym żołnierzu - misiu Wojtku. To nie blef. Rzeczywiście, pod Monte Cassino w polskich oddziałach służył prawdziwy niedźwiedź, którego nasze oddziały przywiozły ze sobą z Bliskiego Wschodu. Jak wieść niesie, miś z własnej woli nosił amunicję, lubił wypić piwo i spać w namiocie. Do tego miał własną książeczkę wojskową i był oficjalnym członkiem oddziałów. O ile historyczne fascynacje Śledzia będą dość trwałe, być może kiedyś komiks o misiu Wojtku powstanie. Książki już zostały napisane. Chociażby "Wojtek spod Monte Cassino" Wiesława Lasockiego. W końcu miś Wojtek został uznany za bohatera wojennego. Niezależnie od tego, czy Śledziu zrobi komiks o Wojtku czy też nie, trzeba przyznać, że jego biografia jest świetnym materiałem na barwną postać popkultury. Powinien być o wiele bardziej sławny niż jakiś tam Knut z Berlina.
Przy okazji poplitowego spotkania nie obyło się bez tradycyjnego narzekania na to, że nikt w Polsce nie kocha komiksu i komiksiarzy. Fani historii obrazkowych to chyba najbardziej niekochana grupa w Polsce. I chociaż komiks w Polsce rozwija się dość szybko, ciągle słyszy się te same jęki, jakby od 2000 roku nic się nie zmieniło. Wprawdzie ten fragment polskiej populacji, która w ogóle kulturą się interesuje, może nie darzy historii obrazkowych namiętnym uczuciem Francuzów czy Belgów, ale przejawy adoracji zdarzają się częściej i są o wiele bardziej intensywne niż tę parę lat temu.
foty: na dole mało znany Miś Wojtek, u góry bardziej znany rysownik Śledziu