25.7.11

Komiks Bękratem Kultury - prawie podsumowanie


 Prawie, bo piszę te słowa tylko w swoim imieniu, a nie całej ekipy, a po drugie, „prawie”, bo akcja na dobrą sprawę się nie skończyła. Zebraliśmy 849 podpisów. Zostały wysłane już jakiś czas temu poleconym do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Czekamy na odzew. Czy w ogóle je dostaniemy? Właściwie nie wiadomo, ale po tym, jak na Polterze Kuba Jankowski zrelacjonował negocjacje Polskiego Stowarzyszenia Komiksowego z Narodowym Instytutem Audiowizualnym, wszystkiego można się spodziewać. Otóż PSK zostało potraktowanie przez ludzi kierujących Europejskim Kongresem Kultury dokładnie tak samo jak akcja KBK. Właściwie mając na uwadze naszą korespondencję z organizatorami EKK, w której owi organizatorzy uraczyli nas jedynie pustosłowiem, PSK mogło spodziewać się tego samego. I faktycznie, rozmowy z PSK skończyły się deklaracją o kupieniu mazaków (sic!). Tym samym szczyt arogancji został już chyba osiągnięty. Zastanawia mnie, jak ludzie, którzy pracują w sektorze kulturalnym mogą działać w taki sposób. Jak widać, nikomu nie wstyd.

Jednocześnie, choć komiks nie jest mile widziany na Europejskim Kongresie Kultury, to właśnie komiksem Polska chce się chwalić w świecie. Komiks już promował Polskę w Strasbourgu. Za chwilę w ramach polskiej prezydencji komiks będzie promował nasz kraj w Tokio. Pewnie jeszcze ukaże się w tym roku kilka komiksów historycznych promujących kolejne postaci z podręczników i miasta. A i jeszcze komiks o Miłoszu można zrobić. I kolejnym powstaniu, i kolejnym….Promocja, promocja, promocja.

Zatem komiks jest pierwszy do roboty, ale ostatni do zasług. Skoro już tak bardzo Polska chce się promować komiksem, dlaczego nie utworzy czegoś w rodzaju Polskiego Instytutu Sztuki Komiksowej na (wzór PISFu). Jak deal to deal. My robimy czarną robotę kulturalnej propagandy, ale dostajemy coś w zamian. Kasą można wspierać kinematografię, a wydawanie albumów polskich twórców już nie? A jeśli są jakieś pieniądze na komiks z instytucji państwowych, to na takie, które znowu mają coś promować. Własna twórczość, autorskie aspiracje nie są nikomu potrzebne. W końcu one niczego nie promują. Jestem ciekaw, czy decydenci kulturalni zdają sobie sprawę, jak niewiele albumów polskich twórców ukazało się w tym roku. I lepiej, żeby faktycznie szybko promowali Polskę komiksem. Za chwilę nie będę mogli tego zrobić, bo starszego pokolenia rysowników i scenarzystów nie zastąpi młodsze. To starsze za chwilę wypadanie z zabawy, bo zajmie się pracą zarobkową, na czasochłonne komiksowe hobby zabraknie roboczogodzin. Zaraz odezwą się głosy, że przecież te wystawy w Tokio są także po to, żeby promować konkretnych artystów biorących w nim udział. Szczerze w to wątpię. Nie ma lepszej formy promocji dla artysty niż kasa, grant, dotacja, dzięki którym może się rozwijać. I zapłacić rachunki. Mówimy rzecz jasna o kasie, która starcza na coś więcej niż mazaki. I nie mówimy także o nagrodach w konkursach komiksowych, które w porównaniu do nagród w innych konkursach artystycznych wypadają blado. Dla porównania: nagroda w konkursie na komiks o Miłoszu - 3000 zł. Grand Prix w artystycznym konkursie im. Gepperta  30 000, nagroda za debiut  na ostatnim Silesiusie 20 000. Zera robią różnice.

Czasem cholernie naiwnie myślę sobie, że w komiksowie przydałby się mały bunt. Na przykład wszyscy twórcy solidarnie odmawiają udziału w konkursach powstańczych, konkursach o Miłoszu czy innych historycznych fanaberiach. Nie robią żałosnych komiksów o miastach i księdzu Kostce. Nie biorą udziału w wystawach promujących Polskę. Nie biorą udziału w żadnych akcjach promujących cokolwiek poza ich własną twórczością. I bunt będzie trwał dopóty, dopóki polskie instytucje kulturalne przestaną traktować artystów komiksowych jak frajerów od brudnej roboty. Bunt aż do momentu, kiedy pojawią się mechanizmy wspierające finansowo komiks tak, jak inne dziedziny sztuki. Ale taki bunt to komiksowie scence fiction.

12 komentarzy:

Maciej pisze...

Oj, Seba, ale Ci się ulało.
Bunt jest niemożliwy, bo "SYSTEM" nie istnieje. Nie ma kogoś takiego jak "bo POLSKA chce". Tak więc, przesadzasz.

Sebastian Frąckiewicz pisze...

Oj, Maciej, jak dobrze wiesz, mam zakuty czerep, więc mi się ulało i jak zawsze przesadzam. Ale nie bój się, nie walczę z systemem. Chodzi mi o prostą zasadę: dajesz, dostajesz w zamian. To chyba proste.

Maciej Gierszewski pisze...

Sebastianie, poleciałeś, faktycznie. masz oczywiście dużo racji, że w Ministerstwie/Ministerstwach nie uważa się komisu za działalność godną finansowania. to smutne.

bunt jest świetnym pomysłem, utopijnym, ale świetnym. tylko musiałby iść szerszą falą - wycofanie się z ilustracji w "tygodniku powszechnym", "wysokich obciachach", "wybiórczej", "bluszczu" i t d.
może wtedy dostrzeżono by pewne oczywistości.

tak na marginesie, kasa w "silesiusie" pochodzi od miasta, a nie ministerstwa. więc może Łódź lub Poznań, lub jakieś inne miasto ufundowałoby swoją komiksową nagrodę, tak jak Wrocław:
- za całokształt
- za najlepsza książkę komiksową roku
- za najlepszy debiut roku
wiem, nierealne, ale pomarzyć można.

Maciej pisze...

Ojtam. Rozumiem emo i łączę się w bólu.

Sebastian Frąckiewicz pisze...

Ilustracji bym nie mieszał, bo ilustracja jest bardziej "ąę", polski plakat, tradycja polskiej książki ilustrowanej itd. Ilustracja to podobno bardziej sztuka niż komiks. A ilustracja dostaje dotacje, np. Marta Ignerska, na nota bene bardzo fajną książkę dla dzieciaków.

Co do Wrocławia. Faktycznie, z miasta. Ale wiesz o co chodzi. Na poezję warto się lansować, nawet jeśli ktoś jej na co dzień nie czyta (nakłady tomików poezji mówią same za siebie) albo nie potrafi odróżnić dobrej od złej. Bo to poezja, strawa duchowa, łagodzenie obyczajów. A ten komiks, no panie, które miasto przyzna nagrodę za album komiksowy. Gdzie tu lans. A poza tym - z czego wybierać w tym roku?

O, Ministerstwo dało kasę na "Black&White", ale nie czarujmy się - dlatego, że ta wystawa jest w MSN. Inaczej pewnie nie umieli by ocenić, czy warto te pokraczne rysunki finansować.

A co przesady jeszcze.

Przesada, skrajna, bezczelna to oferowanie mazaków. Może jakiś nowy mem mazakowy ktoś wymyśli?

tO mY: pisze...

Ja bym przyznawał na jakichś spotkaniach komiksowych nagrodę dla największej #$%^&* względem komiksu w postaci kompletu mazaków i post-itów ;-)

M. Sledzinski pisze...

Doskonały pomysł!!!!

Zychu pisze...

Faktycznie super pomysł - komiksowe Złote Maliny!

Anonimowy pisze...

Mam pierwszą propozycję do tej nagrody!
Polskie Stowarzyszenie Komiksowe
- za nieudolność w działaniu
- w ogóle za brak sensownych działań
- za hucpę, którą okazują się podejmowane przez nich działania
- za frustrowanie całego środowiska komiksowego szumnymi hasłami, które potem zupełnie nie znajdują odzwierciedlenia w ich działalności
- za "zabawę w prezesów" kosztem nas wszystkich
- itd.

Sebastian Frąckiewicz pisze...

Bardzo mi przykro, ale wszelkie komunikaty reklamowe, PR-owe będę z komentarzy usuwał. Proszę zgłosić się do jakiegoś serwisu komiksowego, wykupić u nich powierzchnię/box reklamowy i promować swój produkt.
Przy okazji wesprzecie komiksowo - skoro tak uwielbiacie komiks.

Sebastian Frąckiewicz pisze...

aha, usunąłem kilka komentarzy, bo się robił mętlik, twoje Śledziu też, bo po usunięciu reklamy odnosiły się ("powyższy") do innych komentarzy nie związanych z treściami reklamowymi... słowem raz jeszcze proszę o niespamowanie.

M. Sledzinski pisze...

Nie no jasne.

Komunikowałeś się z niekumatymi w sprawie tego dodatkowego panelisty, który wyskoczył przed chwilą z kapelusza?