14.6.11

Ligatura i dziennikarstwo komiksowe

Dwumiesięczny stan hibernacji na tym blogu spowodowany był akcją Komiks Bękartem Kultury.W tym tygodniu postaramy się zebrać wszystkie podpisy nadsyłane z różnych miast i popchnąć sprawę do przodu, bo jak na razie dostaliśmy kilka (już jakiś czas temu) okrągłych, PR-owych zdań z EKK, które niczego nie wyjaśniają. Co będzie dalej? Zobaczymy.

Minął tydzień od Ligatury, a poza fotorelacją na Gildii Komiksu żaden serwis komiksowy nie pokusił się o relację z imprezy, tekst publicystyczny lub nawet komentarz. W tym czasie na każdym z serwisów dostaliśmy zapowiedzi kolejnych filmów z superbohaterami, info o warszawskiej syrence z tarczą Supermana czy konkursie Pentela i kilku innych materiałach prasowych nadesłanych do redakcji. Serwisy komiksowe, podobnie jak rynek komiksowy w Polsce przeżywają kryzys. Ale o tym już było ostatnio na blogu Śledzia.

Założyłem sobie, że skoro w ramach Ligatury zostałem zaproszony przez Centralę do zasiadania w jury konkursu ABECEDEX, przeglądu Story Art. Review i panelu dyskusyjnego „Co z tym komiksem” nie napiszę relacji – bo byłoby to słabe i skrajnie nieobiektywne.Ale skoro koledzy dziennikarze komiksowi do tej pory tego nie zrobili, pozwolę sobie na uszczypliwy ligaturowy komentarz.

Ligatura była imprezą komiksową zupełnie kameralną. Bardzo mała publika, ale sporo osób z zagranicy.  Pewnie każdy znajdzie sobie jakieś wytłumaczenie, dlaczego tak się stało. Być może statystyczny fan komiksu przyzwyczajony jest do imprezy nastawionej na kupno komiksów i zgarnięcie autografów, a Ligatura miała charakter raczej wystawienniczy, choć każdej wystawie towarzyszył wernisaż i z każdym autorem dało się pogadać. Do tego w poznańskim Empiku sprzedawano komiksy i artbooki z Francji, Rosji, Czech, Holandii – rzeczy niedostępne w żadnym rodzimym sklepie komiksowym. Być może statystyczny fan komiksu nie ma ochoty oglądać prac Sieńczyka, awangardowych komiksów czy totalnych odpałów (genialnych!) francuskiej grupy Le Denier Cri. Być może statystyczny fan komiksu (i jest to zupełnie zrozumiałe) nie ma kasy na 3 imprezy komiksowe w tak krótkim czasie. Woli jechać na Komiksową Warszawę lub odkłada na BFK, bo chce zobaczyć Bisley’a. I to też nie powinno nikogo dziwić

Ale zupełnie nie rozumiem tego, że na Ligaturze nie pojawili się dziennikarze i redaktorzy polskich serwisów komiksowych, które mielą te same newsy na okrągło i właściwie nie mają o czym pisać. Poza Jackiem Gdańcem i Jackiem Jastrzębskim nie widziałem (poprawcie mnie, jeśli się mylę) nikogo. A szkoda, bo dla osób zajmujących się komiksem Ligatura była świetną okazją do odkrycia zupełnie nowych obszarów komiksu i zrobienia wielu wywiadów. Choćby z Aleksandrem Zografem czy Paulem Gravettem. Czy naprawdę nikogo w naszym komiksowie nie interesuje rozmowa z Davidem Schilterem, który w małej Łotwie założył magazyn "kuš!" posiadający ogólnoeuropejski charakter? Może ktoś w Polsce skorzystałby z jego doświadczenia? Czy rozmowa z Bartkiem Jelonkiem, Polakiem zajmującym się sprzedażą praw międzynarodowych w DC Comics to nie jest temat dla serwisów komiksowych? Jeśli nie dla nich, to dla kogo?

Właściwie powinienem się z tego wszystkiego cieszyć .Dzięki temu, że komiksowi dziennikarze nie przyjechali na Ligaturę, miałem komfortowe warunki pracy. Zrobiłem dwa długie wywiady i starczyło jeszcze czasu na sesje zdjęciowe.

Ale zupełnie się nie cieszę.

30 komentarzy:

Ystad pisze...

redakcje komiksowych portali Jackami stoją!
Ja muszę się przyznać, że tym razem wybrałem się na Ligaturę mocno prywatnie i relaksacyjnie, i z braku czasu dosłownie na 30 godzin bytności w Poznaniu. Nie zrobiłem nawet żadnych zdjęć (rozpierniczony aparat), tak więc nie jestem o końca pewny czy na tej imprezie można mnie traktować jako członka portalu komiksowego.

repek pisze...

@Sebastian
"Ale zupełnie nie rozumiem tego, że na Ligaturze nie pojawili się dziennikarze i redaktorzy polskich serwisów komiksowych, które mielą te same newsy na okrągło i właściwie nie mają o czym pisać. "

Gdybyś przeczytał moje odpowiedzi do Śledzia pod jego blogiem, wiedziałbyś, dlaczego redakcje serwisów komiksowych nie jeżdżą na wszystkie odbywające się imprezy komiksowe.

Jeśli chcesz, mogę to jeszcze raz - jak kolega koledze - wyjaśnić. Bo po raz kolejny o temacie wypowiada się ktoś teoretycznie z po fachu, kto nie ma bladego pojęcia, na jakiej zasadzie działają takie serwisy.

Pozdrawiam

Sebastian Frąckiewicz pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Sebastian Frąckiewicz pisze...

Doskonale wiem, że serwisy to działalność non profit i 100% fanowskiej zabawy i większość ludzi dobiła do magicznego wieku, kiedy nie ma czasu na działalność non profit. Ale... może warto poszukać świeżej krwi? Nowych publicystów?
Praktyka w Polterze to zawsze jakieś doświadczenie zawodowe dla studenta dziennikarstwa, polonistyki, itd.
Próbowaliście?A może w końcu warto połączyć 3 serwisky w jeden prężny? I zorganizować sobie z czasem korespondentów z kilku dużych polskich miast? Wtedy problem kasy na podróż odpada.
Repek, jak wyglądały wasze doświadczenia na tym polu?

frfcl pisze...

No nareszcie ktoś coś przynajmniej wspomniał o Le dernier cri.
Przecież jak była okazja zobaczyć i kupić coś takiego w Polsce to wszyscy powinni srać z ekscytacji i walić drzwiami i oknami/ ale ja chyba jestem baaardzo naiwna :<

repek pisze...

@Sebastian
"Ale... może warto poszukać świeżej krwi? Nowych publicystów?"

A skąd przypuszczenie, że tego nie robiliśmy i nie robimy? :) Niestety, ta krew jest albo słaba [zbyt słaba, by jej czegoś uczyć], albo po prostu jej się nie chce. Sad but true.

--

Co do łączenia się - to które serwisy niby miałyby to zrobić? Gildia i Polter? Aleja [która też jest częścią większej akcji] i ktoś z powyższych? Bo przecież nie Komiksomania, która działa na w ogóle innej zasadzie. Kolorowe Zeszyty zdecydowały się na blogową formułę, choć przecież każdy z ich redów byłby witany w każdej redakcji z otwartymi rękami. To samo można powiedzieć o niejednym serwisie czy magazynie sieciowym.

Poza komiksowymi działeczkami [a komiks w dużych serwisach to jednak margines, może poza Gildią, która ma spory sklep], to jest jeszcze kilka-kilkanaście działów. Serwisy robią fani i często fanowsko się w te grupy łączą. Co więcej - nawet gdyby namówić dwa serwisy do połączenia się - dochodzą kwestie techniczne. Przecież one często stoją na zupełnie innych silnikach.

Obecny kształt to na pewno efekt czasów, gdy każdy chciał robić coś sam na swoim. I tak raczej zostanie [tak przynajmniej wynika z moich rozmów z różnymi ludźmi].

Co do samego Twojego wpisu - ja mam tylko jedną prośbę. Skoro wiesz, dlaczego nas nie ma, to nie pisz w tonie, jakby działa się jakaś zbrodnia. Jakbyśmy mogli jeździć wszędzie, to byśmy jeździli. A ponieważ nie możemy, to jesteśmy na wybranych imprezach. W moim przypadku - na MFKiG.

Pozdrawiam

Sebastian Frąckiewicz pisze...

Przesadzasz z tą zbrodnią. Ale mimo wszystko, zapytaj sam siebie, gdzie mają ukazywać się wywiady z Gravettem czy Zografem? Kto się powinien tym interesować?

Ben.K pisze...

Fajnie jest ponarzekać, że nikt nie przyjechał z na imprezę do Poznania, gdy się jest z Poznania. Ile kosztował cię dojazd na imprezę? Serio pytam. Pociągiem z Warszawy to będzie minimum 50 PLN (studentem nie jestem).

Gramy! pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
repek pisze...

@Sebastian
Przesadzam ze zbrodnią, bo Ty przesadzasz z oczekiwaniami wobec serwisów.

A gdzie mają się ukazywać? Gdzie się da. Najlepiej w prasie drukowanej i w wielkich portalach. My - fani - byliśmy zawsze i pewnie zawsze będziemy, także w bardziej chudych latach. Ale może być też tak, że w formie fanowskiej doszliśmy do muru - dalej jest już zawodowstwo.

--

Taka jeszcze refleksja co mantry "wszystkie serwisy mają te same newsy". No i dobrze, że mają. Bo 90% userów Poltera nie ma pojęcia, co to jest Aleja Komiksu [albo i tak by jej nie odwiedzali, bo doba nie jest z gumy], więc dobrze, że te newsy mają szansę do nich dotrzeć.

Pozdrawiam

Maciej Gierszewski pisze...

niestety na "Ligaturze" nie widziałem żadnej lub prawie żadnej publiki, był królik i znajomi/rodzina/przyjaciele królika, którzy niespecjalnie byli zainteresowani, tym co się działo na scenie, na spotkaniach, na wernisażach.
oni przyjechali się ze sobą spotkać, pogadać, wypić browara lub dwa, ale żeby ich interesowało, to nie sądzę.

taka scenka - pierwszy Pitching, siedzę na krzesełku, przed jury produkują się twórcy, kiepsko im idzie, bo nie ma tłumacza (dlaczego?), obok mnie trzech panów siedzi, gada w najlepsze, jeden popija kolejnego już browara, inny robi zdjęcia, ale czy interesuje ich to co się dzieje na scenie? Nie! smutne.
takie podejście do festiwalu powodowało, że z dnia na dzień było gorzej, wszystko się rozjeżdżało w szwach.

- - -
także wkurza mnie, że njusy na portalach się powtarzają, że tak mało osób chce mieć własne zdanie...

repek pisze...

Co by nie być gołosłownym.

1. Jak możemy, to jesteśmy.
2. I mamy własne zdanie.

http://komiks.polter.pl/Gala-Rozdanie-nagrod-fundacji-FOR-c23127

Sebastian Frąckiewicz pisze...

To po kolei:

Benek K. - tu nie chodzi o kasę, ale organizację. Pytanie, czy którykolwiek z polskich serwisów komiksowych jest w stanie zorganizować sobie lokalnych współpracowników (np. z Poznania, Gdańska), którzy o imprezie by napisali.

Repek- no sorry, przejrzenie 3 serwisów komiksowych dziennie zajmuje jakieś 15 minut. A faktycznie nie ma co przeglądać wszystkich 3, skoro na każdym jest mniej więcej to samo. Pełnego zawodowstwa w publicystyce komiksowej nie ma, ja też mam "normalną" pracę, a piszę po godzinach. W fanowskim komiksowie doszliśmy do muru? Przypomnij sobie poziom publicystki komiksowej w "AQQ" czy "Arenie Komiksu" i porównaj to z dzisiejszym pisaniem o komiksie. A przecież dostęp do informacji i źródeł jest nieporównywalnie łatwiejszy. Jeden zaangażowany Kuba Jankowski nie załatwi sprawy.
Podstawowy problem to brak świeżej krwi, zmiana warty jest potrzebna, ludzie, którzy studiują mają więcej czasu, to oni powinni przejąć pałeczkę, angażować się. No ale jak wspomniałeś - chętnych nie ma. Zatem mamy pat.

Maciej Gierszewski &Repek - Maciej G.niestety ma rację, serwisy komiksowe spełniają jedynie rolę informującą, nie mają ochoty być opiniotwórcze, zajmować stanowiska. A prasa drukowana, duże serwisy? Skąd dziennikarze, nazwijmy to umownie "ogólnokulturalni" mają czerpać wiedzę i inspiracje do tematów, jak nie z serwisów komiksowych?

Maciej Gierszewski - trochę się z Tobą nie zgodzę. Wiadomo, że ludzie się znają, przyjechali się spotkać - i bardzo dobrze. Na wystawie Sieńczyka czy Le Dernier Cri było ludzi jednak byli zainteresowani wystawami.

Maciej Gierszewski pisze...

ale tylko trochę się ze mną nie zgodzisz, bo trochę chyba się ze mną zgodzisz? np na "Story Art..." było 28 osób (liczyłem), zaczęło się ze znacznym opóźnieniem, co mnie, jako osobę z publiczności, która się z nikim nie zna, bardzo irytowało. wiem, że to nie jest jedynie 'problem' samego festiwalu, ale także odbiorców/publiczności poznańskiej, która chętnie na nic nie chodzi, nie czuje potrzeby uczestnictwa, a Sieńczyk czy Le Dernier Cri, to wyjątki potwierdzające i t d

- - -
co do relacji, to jakaś będzie, gdy tylko skończę pisać swoją, będzie na "Kolorowych" ;-)))

- - -
wielki optymista z Ciebie, skoro uważasz, że "ogólnokulturalni" są zainteresowani; moim zdaniem z komiksem w PL jest tak samo lub bardzo podobnie, jak ze współczesną poezją -> dużo ludzi pisze, ale nikt się nie interesuje tym co piszą inni, dalsze analogie wywieść można bez większych problemów w końcu komiks i poezja to nisza.

repek pisze...

@Sebastian
"Repek- no sorry, przejrzenie 3 serwisów komiksowych dziennie zajmuje jakieś 15 minut. A faktycznie nie ma co przeglądać wszystkich 3, skoro na każdym jest mniej więcej to samo."

Ale na co to jest argument? Ja mówię o tym, że nie trzeba przeglądać trzech czy pięciu czy nawet dziesięciu, jak ma się swój jeden ulubiony. Zwłaszcza, jak świat na komiksie Ci się nie kończy i chcesz jeszcze poczytać o książkach, grach i pogadać na forum.

Tak samo jak przyjeżdża Obama, to nie kupuję wszystkich dzienników, tylko wybieram jeden ulubiony i w nim sobie czytam o tym, co się działo.

"Podstawowy problem to brak świeżej krwi, zmiana warty jest potrzebna, ludzie, którzy studiują mają więcej czasu, to oni powinni przejąć pałeczkę, angażować się. No ale jak wspomniałeś - chętnych nie ma. Zatem mamy pat."

Bardzo chętnie tę nową krew zobaczę i pewnie nie tylko ja. Niestety, z moich doświadczeń wynika, że ludziom coraz mniej się chce. Albo mają bardzo wygórowane oczekiwania i szybko się zniechęcają.

Na co dzień współpracuję z kilkudziesięcioma ludźmi, w większości młodymi - od liceum do studiów. Wielu z nich ma mnóstwo pasji i zapału. Ale to nie jest norma niestety. Zwłaszcza, gdy przychodzi do takiej zwykłej, mrówczej codziennej roboty, to już nie ma tłumów. Bo łatwiej i przyjemniej jest pisać bloga. :)

--

Swoją drogą cieszę się z tej całej wymiany myśli - szczególnie tutaj, bardziej konstruktywnej od tej u Śledzia. Nie wiem, co się z tego urodzi - może przynajmniej jakaś refleksja.

Ale na gg czy skype rozmawiam z różnymi ludźmi, którzy to czytają. I spostrzeżenia są dość jednoznaczne. Ludzie, którzy robią serwisy, przyznają mi rację, a Ci, którzy ich nie robią - podzielają obiekcje, choćby te z tego bloga.

Problem punktu widzenia? :)

Pozdrawiam!

tO mY: pisze...

Portali nie ma co łączyć w jeden, repek to chyba jasno wyjaśnił.

Może warto odchudzić blogosferę w tym aspekcie? Tzn. zostawić sobie non profitowe blogi na pitu-pitu, a poważnie współbudować komiksowe serwisy? skoro wiesz, Sebastianie, i podobno wszyscy wiedzą, na jakiej zasadzie działają serwisy komiksowe, to może fajnie by było pomyśleć o pisaniu dla nich? Serwisy i blogi i strony o komiksie inne, to takie ciągnięcie w tysiącu kierunków bez zintegrowanego działania. Ja swoje pRzYpAdKiEm zostawiłem na mniej poważne rzeczy, a główne wysiłki twórcze przeniosłem na Poltera. I ciesze się z tego.

Lokalni współpracownicy - oj, pudło. Naprawdę próbowałem przy okazji Komiksofonu, któremu patronujemy i miałem nawet potwierdzenie "tak, pójdę, napiszę, super!". I co? I nadal muszę jechać na relacjach Agnieszki Jamroszczak Kultury WROdzonej. Mam drugiego człowieka, któremu dam cynk o kolejnej imprezie z tego cyklu i zobaczymy.

Sugestia z praktykami dla studentów świetna, piszę bez cienia ironii! Da się zrobić od nowego roku akademickiego.

repek pisze...

Dodam tylko, że nasz portal wystawia referencje i pozwala odbywać praktyki. Ale proszę się nie łudzić, że to jest jakaś wspaniała marcheweczka. :D

Maciej Gierszewski pisze...

świeża krew/młoda krew - jak najbardziej warto ją wtoczyć, problemem pozostaje, jak zachęcić i co zaoferować...?
myślę, że

1. warto zapraszać blogerów do współpracy, ale wykazując inicjatywę, tzn. redaktorzy portali sami mogę pisać do wybranych blogerów i proponować im napisanie tekstu, najlepiej do razu konkretnego, a nie w stylu "może byś coś napisał/napisała...?"; bloger, oczywiście będzie chciał opublikować tekst także na swojej stronie, więc zawsze można mu zaproponować opóźnienie jedno-, dwu-, trzydniowe.
2. samo informowanie jest "letnie", więc warto podejmować tematy drażliwe i pokazywać je z różnych punktów widzenia - komuś komiks "thor: wikingowie" się podoba, a komuś nie, dlaczego nie zamieścić dwóch tekstów?
3. stale na 'mejnie' powinna wisieć informacja: "zapraszamy do współpracy";
4. ludzie są próżni, więc zrobić akcję/post - raz na tydzień, dwa, raz na miesiąc - w którym będzie info, kto co opublikował i jaką stronę/bloga prowadzi;
5. pewien portal literacki wpadł na pomysł jednego tematu, w którym wypowiadali się różni zaproszeni i nie autorzy, więc można i tak: http://niedoczytania.pl/tag/grafomania/

nic więcej mi teraz do głowy nie przychodzi...

pozdrawiam wszystkich

Maciej pisze...

Odnośnie tego co pisali Tomy i Giera:
przychylam w sprawie angażowania się bloggerów w pracę serwisów. Z tym, że siłą nikogo nie da się zaciągnąć. Ja swoje materiały od dawna sam podsyłałem na Gildię, na Aleję wbiłem się z zaproszenia Ystada, na Ziniolu robię coś pod profil tego serwisu (którego jak zwykle w dyskusji nie zauważacie - supcio) a na blogasku zostało słodkie pitolenie.
Więc ze swojej strony nie rozumiem ludzi, którym jest daleko aby kliknąć "lubię to" na fejsbuku aby okazać wsparcie. Daleka droga do uzdrawiania web-komiksowa.

tO mY: pisze...

@ Macieju: ja cię webśledzę, ale nie zawsze mam czas na rycie po str., więc dorzuć komiks(AT)polter.pl do listy kontaktów ;-) No chyba, że nie chcesz. Na Ziniolu robicie świetną robotę. Grats.

Maciej pisze...

@Tomy Poltera i Kolorowe Zeszyty zazwyczaj obstawiam podczas podsumowania roku!

Maciej Gierszewski pisze...

w "Kolorowych" się będzie działo, jak myślę, w tym roku..., ale o tym pewnie Kuba musiałby się wypowiedzieć.

repek pisze...

@Maciej Gierszewski
Bardzo często zwracamy się i zwracaliśmy do blogerów. Kim jak nie blogerem jest Kuba Jankowski? :) W końcu w ten właśnie sposób zwrócił na siebie uwagę.

W przypadku działalności serwisu jednak kluczowa jest codzienna mrówcza praca. I do tej nie jest już tak łatwo znaleźć ludzi. :)

Pozdrawiam

centrala pisze...

Uszanowanie, choć dyskusja potoczyła sie w stronę sił przerobowych, warunków i możliwości serwisów komiksowych - których nie oceniam - to nawiążę tylko do tematu samej ligatury.
Jako jedna z osób organizujących festiwal mam sporo refleksji, najbardziej interesuja mnie oczywiście głosy krytyczne. Idea imprezy jest inna niz w przypadku pozostałych festiwali komiksowych, nasze cele też sa chyb ainne i co najwazniejsze widzimy że udaje sie je realizować.
Warto śledzić każde wydarzenie, nie na każdym można być. Staramy się budować wydarzenie które owocuje czymś dla wydawców, autorów, organizatorów, część dla publiczności ma uważam wysoki poziom merytoryczny, pokazuje rzeczy które dzieją się w narracji wizualnej na świecie, przyjeżdżają ludzie z innych krajów z którymi można pogadać (to prawda-po angielsku) i uważamy że to naprawdę kwestia długiej pracy by stworzyc coś oryginalnego, nie jednorazowego.
Wiemy co chcemy osiągnąc, jesteśmy dobrej myśli i mamy nadzieję na dobrej drodze, wydaje nam się że po prostu czasy się zmieniają i ligatura chce być nowym rodzajem wydarzenia.
Przyjedźcie następnym razem, pobądźcie, posłuchajcie wykładów mistrzowskich, spotkajcie czołówkę organizarów z europy, ciekawych artystów, zobaczcie wyjątkowe wystawy - zapewniamy , że warto.
Trzymamy też kciuki, za pracę was wszystkich, za transfuzje świeżej krwi.

tO mY: pisze...

Jedna Ligatura była w ferie zimowe, czyli wtedy, kiedy mogę bez konieczności odwoływana zajęć na uczelni pojechać się zurlopować, druga była na koniec semestru na uczelni, przed egzaminami... Dopóki będę miał pracę taką, jaką mam, nie dam rady przyjechać do Poznania, chociaż zawsze mi tam po drodze, bo kuzyn od lat się po Poznaniu błąka ;-) No ale przecież nie będziecie przekładać festiwalu z mojego powodu ;-) BFKi też nikt nie przełoży, bo muszę akurat letnie kursy językowe przygotowywać. Życie.

Kuba Oleksak pisze...

Ja powiem tak - spoilerując nieco - Maciej pracuje nad fajną relacją z Ligatury, a na Kolorwych pojawi się również wywiad z jednym z zagranicznych gości poznańskiego festiwalu. Chyba zatem możemy mieć czyste sumienie...

Poczuwam się do krytyki Sebastiana (czy Śledzia), ale powiem tak - nawet z pomocą Maćka i innych osób (wielkie dzięki, ludziska!) bardzo trudno ogarniać to wszystko, być wszędzie, kupować nowości i mieć na chleb z solą.

Inną sprawą jest to, co poruszył Giera - srsly, nikogo nie obchodzą La Dernier Cri, czy (że tak powiem) "wynalazki Turu". Ludzie wolą przysłowiowych "iksmenów" i Thorgala (przynajmniej ci w komiksowie).

Repku - "Bo łatwiej i przyjemniej jest pisać bloga. :)"

Praca nad Kolorowymi to sama przyjemność,he he :)

Rob pisze...

Kuba,

kogo nie obchodzi tego nie obchodzi.

Sebastian Frąckiewicz pisze...

Kuba, mógłbym zacząć klasycznym tekstem typu "zdefiniuj komiksowo";)..., ale na serio.

Jest sobie komiksowo i są ludzie, którzy po prostu czasem sięgają po komiks, ale nie czytają blogów i serwisów.

Po drugie: rolą mediów komiksowych jest pokazywanie nowych, ciekawych w rzeczy w komiksie, w tym Le Dernier Cri. Nawet jeśli przeciętny członek komiksowa, ma to gdzieś. Może za chwilę, gdy zobaczy kilka prac, zmieni zdanie.

Na wystawę Le Dernier Cri poszedł mój kolega, który jest ilustratorem i rysownikiem satyrycznym, a do tego jako czytelnik preferuje klasyczny, humorystyczny komiks francuski. I wierz mi, że nie lubi "artystowskich" komiksów.
Wystawa bardzo mu się spodobała, robił zdjęcia...

repek pisze...

@Kuba Oleksak
"Repku - "Bo łatwiej i przyjemniej jest pisać bloga. :)"
Praca nad Kolorowymi to sama przyjemność,he he :) "

Nie uważam KZ za tradycyjnego bloga. Wy prowadzicie IMO magazyn internetowy, na blogowym silniku. Czyli coś takiego, jak robił Motyw Drogi.

Oczywiście granice są płynne, ale domyślam się, że widzisz różnicę między Kolorowymi a np. blogiem Śledzia. :D

Pozdrówka

Tomek pisze...

Ja także chciałbym wtrącić swoje 3 grosze więc:
w sprawie ligatury, rzeczywiście ubolewam nad faktem, że nie było tłumacza, to z góry stawiało mnie, nieuka na pozycji straconej, bo ja pociłem się nad kartką, którą znajoma mi przetłumaczyła podczas gdy zwycięzca z anglii gadał z jury jak z kumplami. Sądzę, że podobnie mieli pozostali uczestnicy, którzy mieszkając w Polsce śmią nie władać biegle angielskim...
Co do serwisów zgadzam się z Repkiem, jak ktoś chce więcej , niech im sam podeśle, ja tak robię, oni umieszczają materiał i wszyscy są zadowoleni, nie widzę sesnu żeby Ci goście mieli przeszukiwać blogi i wyciągać z nich informacje, jak ktoś chce się czymś podzielić, wystarczy wysłać maila. Tak samo ma się sprawa z Obamą w dzienniku. Mam wrażenie, że więcej już u nas niusów, blogów, redaktorów, ktyryków, recenzentów i fachowców niż samych komiksów chyba. Zwłaszcza polskich.